Brook Preloader

Książka o profesorze Bartoszewskim „Walczyć o wolność, żyć niezależnie”

Książka o profesorze Bartoszewskim „Walczyć o wolność, żyć niezależnie”

Książka o profesorze Bartoszewskim Bettiny Schaefer „Walczyć o wolność, żyć niezależnie. Wspomnienia o Władysławie Bartoszewskim” z całą pewnością ma w sobie wartość niemierzalną i ponadczasową. Opowieść o niezwykłym człowieku została skrojona skromnie, skrzętnie i z niezwykłym wyczuciem na zaledwie 130 stronach.

Co ciekawe – mimo dość niepozornej formy – książka o profesorze Bartoszewskim dotyka naszych emocji i wartości dla wielu z nas najważniejszej – wolności w życiu, pracy, w wyrażaniu poglądów słowami i czynami, wolności w gestach, słowach i myśleniu – wszędzie i o każdej porze. Książka ma nas skłaniać do myślenia o sobie i swoich bliskich. Ma ona zachęcić do działania tak, aby każdy dzień był dla nas najważniejszy, jedyny i niepowtarzalny.


Jakim człowiekiem był Władysław Bartoszewski?

Od tych słów zaczyna się niezwykła opowieść, snuta przez siedemnaście osób z Polski, Niemiec, Francji i Austrii. Są wśród nich żona Pana Profesora, bliscy przyjaciele, a także koledzy i dalsi znajomi, dla których osoba Pana Profesora była ważna. Książka o profesorze Bartoszewskim ukazuje postać Profesora na różnych etapach jego niezwykłego życia.

Co łączy wszystkie wypowiedzi? Emocje. Bo Pan Profesor to postać wciąż żywa dla nas, osoba niezwykła, energetyzująca słowem i swoimi czynami, fascynująca nas maluczkich i wzbudzająca powszechny szacunek. Historyk, pisarz, dyplomata, wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz i zarejestrowany jako więzień polityczny nr 4427, uczestnik Powstania Warszawskiego, wielokrotnie aresztowany, a nawet niesłusznie skazany za szpiegostwo przez sąd wojskowy, internowany w czasie stanu wojennego, senator, minister spraw zagranicznych. We wstępie do książki znajdziemy wykaz funkcji, stanowisk, ważnych etapów i dat na ścieżce życiowej i zawodowej Profesora Bartoszewskiego.

A jakim był człowiekiem, jaki miał charakter? Książka o profesorze Bartoszewskim Bettiny Schaefer przedstawia go jako osobę niezwykle konsekwentną, wręcz upartą i nieustępliwą, energiczną, szybką i dynamiczną – każdego dnia w ruchu, każdego dnia z ważnym przesłaniem dla innych.

„Był raczej człowiekiem, który budząc się każdego ranka, zastanawiał się, jak nie zmarnować kolejnego dnia.”  


Jak widzieli go inni?

Marek Zając, biograf Władysława Bartoszewskiego w swoim wspomnieniu napisał, że Pan Profesor narodził się dwa razy – pierwszy 19 lutego 1922 roku i potem, właśnie w Auschwitz, kiedy jednostka była bezradna i bezsilna wobec machiny hitlerowskiej. Wydarzenia z obozu były jednak – jak się potem okazało – źródłem niezwykłej, nieustraszonej siły do działania w przyszłości.

„Dociera do obozu 21 września 1940 roku w transporcie liczącym tysiąc siedmiuset pięciu więźniów. Podczas pierwszego apelu, 22 września, zastępca komendanta obozu, Karl Fritzsch, w „mowie powitalnej” do nowo przybyłych wskazuje na komin krematorium i oświadcza” „Dwa do trzech tysięcy stopni Celsjusza – to jedyna droga wyjścia z obozu”. W Auschwitz nie ma jeszcze komór gazowych, pierwsze próby z cyklonem B rozpoczną się rok później. Ludzie giną jednak codziennie (…)”


Jak wspomina Profesora małżonka?

Małżonka Profesora wspomina męża niezwykle emocjonalnie i mówi o wymiarze ich wspólnego życia, o którym nie myślimy na co dzień:

„Nie stać nas było wtedy na chodzenie do restauracji, brakowało na to pieniędzy. Spotykaliśmy się więc tutaj, w moim domu. Jedliśmy obiad i rozmawialiśmy. Jego życiowe motto brzmiało: „Warto być przyzwoitym”. Czułam, że przywiązywał do tego wielką wagę. Nie był to tylko pusty slogan – słowa te oddawały jego prawdziwą naturę.”

„Moje życie z mężem było na swój sposób wyjątkowe. Z jednej strony trudne do zniesienia. Otaczało go mnóstwo ludzi, nie zawsze byłam z tego zadowolona. Zastanawiałam się czasem: czy oni wszyscy wiedzą, z kim mają do czynienia? Poza tym wielokrotnie wpadaliśmy w tarapaty, wręcz sami prosiliśmy się o kłopoty. Mimo to pozostawaliśmy razem. Tak, kochał mnie.”

Profesora Bartoszewskiego wspominają także między innymi Jerzy Buzek, Róża Thun i Lech Wałęsa. Teksty są krótkie i na pewno nie wyczerpują wszystkich wspomnień, jakie każda z tych osób ma w sercu. Myślę, że wszystkim brakuje Pana Profesora – jego energii, uśmiechu, charyzmy i głosu w ważnych sprawach. Zapraszamy do lektury.